Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 202 519 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

RDStats nowe adresy

poniedziałek, 16 lutego 2009 18:53
Najlepsze statystyki do RedDragona jakie istnieją - RDStats od nowej ery mają nową strukturę adresów.
Pod adresem głównym jest zawsze bieżąca era.
Wcześniejsze ery zaś zyskały poddomeny:
era17.rdstats.tools4games.info
era16.rdstats.tools4games.info
era15.rdstats.tools4games.info
era14.rdstats.tools4games.info
era13.rdstats.tools4games.info
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Działy na forum

sobota, 31 stycznia 2009 2:37
Pełna lista który dział forum do czego:

Ważne informacje dla graczy i użytkowników forum: Ogłoszenia

Pomysły graczy na ulepszenie interfejsu gry: Akcja `Ulepsz RD`

Dział poświęcony RedDragonowej wikipedii: Dracopedia

Wszystko o polskim serwerze gry: Zajazd u Czerwonego Smoka

Pomysły graczy na ulepszenie gry: Wasze Słuszne Poglądy na RedDragona

Dział wojenny: Magią, Mieczem i Wytrychem

Nauka gry: Akademia Wojskowa

Miejsce dla Impreratorów i Dowódców: Szkoła Oficerów

Tutaj każdy gracz może zadać pytania na temat gry: Pytania

Dział do zgłaszania błędów w grze: Bugi

Ogłoszenia graczy szukających koalicji i na odwrót: Koszary

Wszystko o czeskim serwerze gry: Hospoda u Červeného Draka

Angieskojęzyczny dział polskiego serwera: Server's international forum

Angielskojęzyczny dział na pogawędki: Free talk

Zloty, spotkania i wspólne imprezy graczy i fanów gry: Skrzyżowanie Szlaków Zlotowych

Rozmowy na temat literatury: Read Dragon

Gry Play by Forum, a także rozmowy o wszelkich RPG: RedDragonowe Przyjemne Granie

Luźne pogawędki na wszelkie tematy: Hyde Park

Dział na różnego rodzaju quizy, zagadki i tym podobne zabawy: Quizy

Jedyne miejsce na forum gdzie spam jest dozwolony: Mekka Spamerów
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (55) | dodaj komentarz

Relacja ze zlotu by Malenti

środa, 24 września 2008 12:07

Historia ta rozpoczęła się w miejscu okrutnym , otoczonym czerwoną krwią poległych bohaterów, których imiona po wsze czasy spoczywają na opluwanym przez dorosłych i przerażających dzieci pręgierzu. Przebiegli władcy (dla niepoznaki maskujący się pod kolorem zielonym, ale i tak wiemy, że są czerwoni na wskroś, niby demokracja, ale partia rządzi) obwieścili, iż zbliża się termin niehumanitarnej rzezi, również dla niepoznaki nazywanej zlotem. Jako dzielny krzewiciel ruchu antyczerwonych (maskujących się kolorem zielonym) postanowiłem wyruszyć na krucjatę i zwarzywić kilku złych, jednak głównym mym celem było zwódowanie czerwonego na wskroś headmieszau.
Początek krucjaty zapowiadał się obiecująco, pod Poznaniem dołączyli do mnie dzielny rycerz Necro ciągnący za sobą Zarazqę, oraz Kelneris (Kelleris), jadący na swym dzielnym dromaderze (Daradum). Naszym celem był Rajgród (wszystko w celach maskujących, gdyż miejscowość powinna się nazywać Piekłogród). Niestety po drodze czekała nas przesiadka w Ełku oraz w podróż z niejakim kurierem zła, woźnicą śmierci i sługusem złych Galem. Po dotarciu na miejsce i szybkim rozeznaniu się w sytuacji (patrz: doszła do mnie wiadomość, że mnie Kangur z domku wykolegował) postanowiłem uczynić kwaterą główną naszej krucjaty domek nr. 81. Nie obyło się bez kilku komplikacji. Już na wejściu zostałem "powitany" przez czerwonego (oczywiście zamaskowanego na zielono) Uszatego Gryzonia (Mysza), łypiącego na mnie swoim złośliwym oczkiem(OczeQ). Po przejściu kontroli antydopingowej (dałem w łapę właścicielowi ośrodka w Piekłogrodzie), otrzymaliśmy klucze do naszej nowej wspaniałej dwupokojowej, zawierającej toaletę i umywalkę, stół oraz 4 łóżka kwatery głównej. Ponieważ godzina była późna zdecydowałem się na niewielki rekonesans. Na początek zawarłem sojusz z miejscowym wodzem Motylem, potwierdzony za pomocą ogromnej, wodnej faji pokoju. Po niecałej godzinie zlokalizowałem cel: złego i nie dobrego, przywódcę ruchu czerwonego, dla niepoznaki na zielono zamaskowanego Headadmina. Niestety możliwości natychmiastowego rozwiązania sprawy pozbawił mnie równie nikczemny brat ww. niejaki Googlum, który przeszukując na bieżąco internet wykrył moje skryte zamiary zwódowania Headadmina i ostrzegł go w porę. Dzień postanowiłem zakończyć pozyskując nowych sojuszników i udałem się w stronę kwatery głównej Simerlamdu, licząc, iż biegające tam lamy zostaną moją ciężką kawalerią w nadchodzącej bitwie. Pamiętam również o złośliwych, którzy twierdzą, iż w te okolice ściągnął mnie zapach karkówki dobywający się z grilla. Wasza niewiara zostanie Wam zapamiętana...
Dzień drugi przywitał mnie uporczywym bólem głowy (tak, tak obecność czerwonych była mocno wyczuwalna z kilkudziesięciu metrów). Niestety moi wierni towarzysze, poza niezniszczalnym Necro zostali pokonani w bitwie i odmówili powstania na śniadanie, dla ich usprawiedliwienia dodam, że dżentelmen nie bije admina przed południem, a śniadanie odbywało się o zaiste barbarzyńskiej godzinie. Do wieczora dzień upłynął mi na podejrzanych intrygach i oglądaniu matactw Krava, który wraz z Paulo (bo lekki) zajął pierwsze miejsce w wyścigu kajakowym. Po raz kolejny obnażyła się ciemna strona czerwonych, którzy nie pozwolili wziąć udziału w wyścigu Ciavłowi (jak powiedział Krav, Civ stwarzałby najmniejsze opory powietrza).Wieczorem nastąpiło oficjalne otwarcie zlotu, gdzie wyczytano nicki wszystkich przeznaczonych do stracenia w przeciągu najbliższych 2 er. Chwilę potem rozpoczął się bandycki konkurs kalamburów, gdzie faworyzowany półbrody (Deadi), który w służbie adminów stracił całość włosów, oraz pół brody zdeklasyfikował konkurencję ( w tym wiernego krucjtusza) i przedstawił 3 hasła w niecałe 40 sec. Faworyzacja wygranej drużyny wynikała najprawdopodobniej również z uroku Zhas i Guen, które oczarowały MieszaU. Sprawa ta zostanie wnikliwie przedstawiona służbom karcącym (Najeli). Po okrutnej porażce postanowiłem zagłębić się w Simerlamdzie. Gdy umysł mój oddawał się sielance próbowania miejscowych trunków, nadbiegł posłaniec z wiadomością, iż dzielni gladiatorzy skręcają się na chwałę zielonych. Zaniepokojony tą wieścią, czym prędzej udałem się do świetlicy, gdzie oczom moim ukazał się widok straszny... Paulo, Motyl oraz kilku innych ludzi zastygło w nieludzkich pozycjach, podczas gdy gryzoń kręcił kołem fortuny z kolorowymi polami. Po każdym takim zakrętasie jeden z uczestników makabrycznej zabawy musiał dotknąć pola oznaczonego danym kolorem za pomocą wyznaczonej kończyny, całości akompaniował trzask pękających kości, gdy uczestnicy dokonywali ewolucji ponad swoje siły. Grę tę nazwano Twister zapewne na cześć stopnia pokręcenia umysłu, który ją wymyślił. Udałem się z powrotem do siedliska lam, modląc się za dusze poległych, kiedy to ni stąd ni zowąd na moim terenie pojawił się główny zielony. To co wydawało się nie możliwe stało się rzeczywistością, stałem oko w oko z pierwotnym złem, trzymającym w ręku butelkę z napitkiem. Nie bacząc na ryzyko postanowiłem skosztować trunku i tak jak przewidywałem była to silna trucizna. Sporządzona na tataraku z dodatkiem arszeniku i mandragory przedzierała się przez moje wnętrzności niczym kwas, z opresji uratowała mnie jedynie cudowna kiełbasa sporządzona przez arcykapłankę Izoldę.
Dzień trzeci powitał mnie jeszcze silniejszym bólem głowy (admini zdecydowanie rośli w siłę). Wyruszyłem dziarsko na śniadanie, dowiadując się po drodze o zaplanowanym turnieju magica. Gdy usłyszałem iż zły MSU, oraz jego 3 brat bliźniak Googlum zamierzają wziąć w nim udział natychmiast się do niego zapisałem. Po licznych bojach pokonałem zarówno jednego jak i drugiego w eliminacjach, niestety pech chciał, iż zostałem pobity w półfinale przez niejakiego Hohlasa, a później musiałem uznać wyższość 3 brata bliźniaka, co napawa mnie do tej pory niezwykłym smutkiem. Do końca dnia pozostałem zaszyty w smutku, gdzieś pomiędzy wigwamem Motyla, Simerlamdem oraz futurystyczną Alienownią. Dopiero noc przyniosła niesamowite wydarzenia. Około świtu dowodzący sporą armią Biger rozpoczął zbożne dzieło nawracania za pomocą kolęd. Oczywiście gro jego wysiłków skupiło się pod domkiem headczerwonego, jednak ten nie wzruszony osobnik za nic miał sobie liczne próby dzielnych kolędników i nie zaszczycił ich swoją obecnością. Również jego zły brat Googlum się nie pojawił, ale będzie mu wybaczone, gdyż poległ podczas gry w Munchkina, uprzyjemnionej sporą butelką Ginu. Na wzmiankę również zasługuje postawa dwóch osobników, upudlonego po stokroć Pudla, oraz Marka "śpię na ławce" Garrgasa, którzy to za pomocą swoich występów artystycznych zorganizowanych wokół grilla umilali nam czas (rytualne tańce, śpiewy, Pudel nawet chciał przeprowadzić próbę ognia za pomocą swoich pośladków, ale rychłe protesty zgromadzonych, ze wzgląd na niehumanitarne traktowanie grilla, uniemożliwiły mu ten performance).
Dzień czwarty miał być dniem licznych zwycięstw w licznie zorganizowanych konkursach. Niestety narastający z każdym dniem ból głowy uniemożliwił dzielnemu krzyżowcowi walkę z adminami. Jedynym znaczącym sukcesem było skarcenie Nebiresa w turniej szachowym. Równolegle można było wziąć udział w wielu turniejach, od typowo sportowych jak siatkówka (wygrana Elyna, Myszy i Deadiego?) , ping-pong (wygrana Elyna), piłkarzyki(wygrana Stasia w parze z Hellduckiem), szachy (wygrana dzielnego Kellerisa, towarzyszącego mi w krucjacie od samego Poznania), dwa ognie w wodzie (zwycięzca pozostał dla mnie tajemnicą), Magica (turniej nie rozstrzygnięty), oraz wieczorem dla zagłuszenia jęków torturowanych w ciemnych piwnicach konkurs karaoke. Po tak aktywnie spędzonym dniu zaplanowano ognisko. Przy pomocy miejscowych organów przymusu (barmanka zgasiła nam światło ) wydalono nas z baru. Niestety przy ognisku zastaliśmy stosunkowo nie wiele osób. Po godzinie lub dwóch zasysania browara z człowiekiem Gąbką lunął rzęsisty deszcz. Spłoszeni tym nagłym załamaniem pogody uciekliśmy pod parasol, udając się później na nasze stałe miejsce wieczornego dogorywania (domek Yaro, Izoldy, Grendela i Quoncia). Powoli dogasająca impreza przenosiła się z miejsca na miejsce, w poszukiwaniu wódki, jedzenia, oraz kobiet odwiedziliśmy Destruktory, i zakończyliśmy eskapadę na Alienowni, która pozostawała jedyną kolebką życia w całym przesiąkniętym czerwienią ośrodku. Jednak i ten ostatni bastion oporu skruszał z czasem, co zmusiło nas do zorganizowania wyprawy wojennej po łupy. Pierwszą jej ofiarą był Nebires, który nie posiadając jedzenia ani picia, został zwodowany w toń jeziora. Następnie przy pomocy spiderAro wbiegającego na dachy domów zgnębiliśmy Bigerownię, DarkEmownię, Pudlownię, aby wreszcie pod pozorem kolejnej krucjaty przybyć do mojego centrum dowodzenia, domku nr 81, gdzie postanowiłem udać się na spoczynek. Jednak rewolucja postanowiła zjeść własnego twórcę i zamaskowany do tej pory pod barwami rewolucyjnymi zły moderator Dragoth uciekł z moją kołdrą w siną dal. Ze spokojem wyjąłem z torby śpiwór błogosławiąc temu pięknemu związkowi, który jak jeden z wielu narodził się na łonie RD. Z zaciekawieniem czekam na małe kołdrątka, więc postaraj się Drago.
Dzień piąty upłynął nam pod znakiem wyjazdu, dla nieszczęśliwców nie posiadających samochodów podstawiono autobus około 7 rano, cała reszta do godziny 12 opuściła ośrodek za pomocą różnych środków transportu. Do tej pory wypatrujemy Bushiego z Olcią, którzy po raz ostatni widziani byli na swoim skuterze, otrzymując mandat w okolicach Grajewa. Po pełnej sensacji (głównie żołądkowych) podróży znalazłem się w domu.

Opublikowane za zgodą autora. Niewielkie poprawki naniesione przez LS.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Wpis bez przydziału ;)

środa, 17 września 2008 12:10

 

W dodatku spóźniony i bez konkretnego tematu.

Czy zabiorą nam PZty?


Rzekomo Punkty Zabudowy muszą odejść, bo "są nieintuicyjne dla nowych graczy". W związku z tym przez kilka dni trwał Niekonkurs na ich nową nazwę. Mam nadzieję, że ten temat uświadomił komu trzeba, iż nie ma sensu zmienianie PZtów na jakieś cegły czy inne dziwne rzeczy, bo jakkolwiek by je przechrzcić, nadal pozostaną nieintuicyjne. No chyba, że zmiana nazwy pociągnie za sobą to, iż PZty (czy jak tam się będą nazywać) przestaną być produkowane przez murarzy, a w dodatku można je będzie kraść bądź niszczyć.

Brak optima=brak wojen?


Dodanie sortowania w zakładce Koalicja spowodowało, że optim odmówił posłuszeństwa. Zaowocowało to przesuwaniem wojen na termin "gdy będzie nowy". Ja rozumiem, że jest on dużym ułatwieniem, zwłaszcza dla GDM, którzy sami puszczają magię ze wszystkich gubów. Ale panika wybuchająca przy każdych problemach z optimem i fochy "jak nie działa, to ja nie czaruję" powodują, że zaczynam się zastanawiać: czy na prawdę puszczanie magii "z palca" jest aż tak trudne, czy po prostu niektórzy zbytnio się rozleniwili?


A tak poza tym, to czekam z niecierpliwością na nowy labirynt :)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

A może pytania?

wtorek, 29 lipca 2008 12:44
Jakiś czas temu jedna z osób, które miały współtworzyć tego bloga, planowała zrobić wywiad z MsU. Niestety, najprawdopodobniej z powodu braku ciekawych pytań, pomysł nie doczekał się realizacji :( Ponieważ jakoś brak mi natchnienia niezbędnego do pisania kolejnych notek, wymyśliłam sobie, że wspólnymi siłami może coś z tego jeszcze wyciągniemy :)
Piszcie w komantarzach kogo i o co chcielibyscie zapytać, a ja postaram się uzyskać odpowiedzi i umieścic je tutaj.
Uprzedzam, że głupie i chamskie pytania zostaną skasowane.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

czwartek, 25 sierpnia 2016

Licznik odwiedzin:  14 906  

Ulubione strony

Ulubione blogi

O mnie

Mam na imię Katarzyna i jestem główną autorką tego bloga.
Jako lady Silver jestem moderatorką forum RD.

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl